papierosy są fuj, a oddychanie jest fantastyczne

Papieros to nic innego jak papierowa rurka wypełniona tytoniem,
na której jednym końcu znajduje się żar, a na drugim gamoń.”
– Robert Mugabe

 

Oddychanie jest niedocenianym przez wielu źródłem subtelnej ale przenikającej całe ciało przyjemności.

Głęboki, spokojny, powolny wdech… i swobodny wydech, połączony z rozpływającym się od klatki piersiowej uczuciem ulgi są czymś niesamowitym.

Już po jednym takim oddechu przepełnia nas błogość, odpuszczenie, rozluźnienie, rozczulenie.

W każdej chwili, gdy się czymś zdenerwujemy, gdy się nam bez powodu spieszy, gdy nas ogarnia beznadzieja czy lęk, można sięgnąć po to cudowne narzędzie i magicznie się odprężyć.

 

BARDZO PROSZĘ kilka razy ten sposób pooddychać. Szczególnie, że czytając to, masz zapewne chwilę czasu.

Wyprostowane plecy, pozycja dumnego pawia, mostek do góry, głowa i szyja delikatnie cofnięta, nie garbimy się. Rozluźniamy język.
Przez nos, przez usta, obojętnie. (W jodze raczej praktykuje się oddychanie przez nos.)

Głęboki, powolny wdech, wypełniający całą klatkę piersiową. Chwila zatrzymania na wdechu.

Swobodny wydech, ulga, spokój.

Powtarzamy z zamkniętymi oczami.

 

Zdolność do głębokiego, pełnego oddychania stanowi o całym naszym życiu – odpowiednie dotlenienie ciała sprawia, że mamy dużo energii, jesteśmy wyspani, rześcy, wypoczęci, szczęśliwsi, spokojniejsi.

Dlaczego wobec tego ktokolwiek decyduje się na dobrowolne odbieranie sobie tej naturalnej lekkości bycia i pali papierosy?

W ten sposób sam sobie odmawiasz zaopatrzenia w tlen, skazujesz się to, że nawet po przespanej nocy jesteś wciąż zmęczony, że ciężko Ci się oddycha, wchodząc po schodach, że nie masz na nic siły i brakuje Ci inspiracji.

 

Nikotyna podnosi adrenalinę, co skutkuje przyspieszeniem bicia serca i podniesieniem ciśnienia tętniczego.

Jednocześnie, nikotyna powoduje obkurczanie się ścian naczyń krwionośnych.

Czyli robią Ci się CIASNE naczynia krwionośne, a serce, w odpowiedzi na skok adrenaliny, potrzebuje więcej tlenu i pompuje krew jak szalone.

Na dodatek, nikotyna sprawia, że płytki krwi łatwiej sklejają się ze sobą, co w przyszłości może spowodować zakrzep. Zakrzep w tych ciasnych żyłach, czy tętnicach.

To tylko wierzchołek góry lodowej szkód, jakie sieje w organizmie palenie, nie będę się to rozpisywać o zanieczyszczeniu płuc i innych obleśnościach – ale radzę trochę poguglować, w ramach uświadomienia sobie krzywdy, jaką sobie wyrządzamy paląc.

To są efekty, których być może nie zauważamy od razu, a z czasem stają się codziennością i zapominamy już jak  świeżo i lekko czuliśmy się przed wpadnięciem w nałóg.

 

Swego czasu popalałam, ale pewnego dnia uderzyło mnie, jak ważna jest dla mnie możliwość wzięcia prawdziwego, czystego, pełnego wdechu.

Naprawdę, życie jest cudowniejsze, gdy można swobodnie wypełnić płuca.
Szczególnie na spacerze, na rowerze, albo przeciągając się kilka razy w ciągu dnia, w drodze między pomieszczeniami.

 

Jestem przekonana, że u większości ludzi, to co ich tak pociąga w paleniu papierosów, to jest ta chwila skupienia, wyciszenie i spowolnione oddychanie, które towarzyszy temu nałogowi.

…Że efekt (pozornego) „odprężenia”, które przynosi palenie, wynika tak naprawdę z kilku minut poświęconych na pełniejsze oddychanie. Bo przecież zazwyczaj, nawet jeśli palisz już od nastu lat, to zawsze robiąc to, zwalniasz i pogłębiasz wdechy i wydechy.

Może warto spróbować zastąpić palenie po prostu chwilą skoncentrowania się na oddechu?

A sięgając po papierosa uświadamiać sobie, że to co nas odpręża, to właśnie oddech, który paląc, jednocześnie sobie spłycamy i zanieczyszczamy.
I że właśnie podejmujemy decyzję, że będziemy przemęczeni i zestresowani.

Czasem myślę sobie, że ten papieros jest zupełnie niepotrzebnym (na dodatek szkodliwym) tunelem (/”przejściówką”) między naszymi ustami a powietrzem. Tak jakby dopiero obecność tej rurki z tytoniem dawała nam przyzwolenie na spokojny oddech. A oczywiście tak nie jest ;).

 

Może to naiwne z mojej strony, ale tak bardzo bym chciała, żeby ludzie przestali paliiiić!… 😛

DLATEGO CIEPŁO APELUJĘ CHOCIAŻ O PODUMANIE NAD TYM, DLACZEGO TO ROBIMY, CO WÓWCZAS CZUJEMY I CZY NA PEWNO CZY NIE JESTEŚMY W STANIE TEGO PORZUCIĆ.

 

Buziam :*

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *